Kochać, jak to łatwo powiedzieć, czyli… jeśli nie dwie połówki pomarańczy, to co?!

Agnieszka Sidewicz-Mościcka
Autor: Agnieszka Sidewicz-Mościcka

Chyba wszyscy chcemy kochać i pragniemy być kochani. Nawet jeśli chwilowo, z jakiegoś powodu, robimy sobie przerwę, zwykle prędzej lub później zaczynamy tęsknić za bliskością. Z przyjacielem, partnerem, rodzicem, rodzeństwem, własnym dzieckiem. Niestety kiedy próbujemy się do siebie zbliżyć, zamiast miłością, dzielimy się frustracją. Dlaczego?

Niewielu z nas zachowało dostęp do emocji pozbawionych zniekształceń. Tylko części z nas udało się wykształcić umiejętność nazywania potrzeb a tym bardziej zaspokajania ich w sposób satysfakcjonujący nas i nie raniący innych. Myśl „nie dostanę” lub „nie zasługuję” każe nam walczyć albo rezygnować. A to skazuje nas na smutek, złość, napięcie, bóle mięśni i głowy. Trudno w tym stanie zbliżyć się do kogoś. Trudno też pozostać otwartym na jego potrzeby. Pozostajemy samotni,  pozbawieni nadziei i … głodni. Czego potrzebujemy i co możemy sobie dać?

Chcę, żebyś mnie słuchał, ale mnie nie osądzał.

Chcę, żebyś wyrażał swoje zdanie, ale nie doradzał mi.

Chcę, żebyś mi ufał, ale nie domagał się ode mnie.

Chcę, żebyś mi pomagał, ale bez intencji decydowania za mnie.

Chcę, żebyś o mnie dbał, ale nie odbierał mi znaczenia.

Chcę, żebyś na mnie patrzył, ale nie stosował projekcji swoich spraw na mnie.

Chcę, żebyś mnie obejmował, ale mnie nie dusił.

Chcę, żebyś mnie zachęcał, ale mnie nie popychał.

Chcę, żebyś mnie wspierał, ale nie brał mnie na swoje barki.

Chcę, żebyś mnie chronił, ale mnie nie oszukiwał.

Chcę, żebyś się do mnie zbliżał, ale nie napadał na mnie.

Chcę, żebyś znał moje sprawy, te, które wcale Ci się nie podobają.

Chcę, żebyś je akceptował i nie starał się ich zmieniać.

Chcę, żebyś wiedział, że DZIŚ możesz na mnie liczyć…

bez żadnych warunków.

Jorge M. Bucay

Facebooktwittergoogle_pluslinkedinmail